Zatrzaśnięte w szpitalnej windzie

Dziś opowiem o tym spotkało mnie i moją mamę w szpitalu.

Wczoraj po południu wybrałam się z mamą do szpitala odwiedzić męża, gdyż mąż niestety ma „wątpliwą przyjemność” tam przebywać. Ponieważ leży on na oddziale, który znajduje się na 5 piętrze, postanowiłyśmy z mamą pojechać windą. Pomimo tego, że winda ma już swoje lata, skrzypi, trzeszczy oraz tego, że obie z mamą nie lubimy jeździć windą wsiadłyśmy do środka. Na dworze upał, a tak wysoko nie chciało nam się iść, nawet nie wiedziałyśmy, że tak szybko pożałujemy tej decyzji…

Zatrzaśnięte w szpitalnej windzie

Winda ruszyła, po chwili zaczęło nią trząść, nie zdążyła wjechać na pierwszy poziom i stanęła. Pierwsze co pomyślałam to co jest grane, to nie może być to, nie możliwe, że właśnie zacięłyśmy się w windzie !!! Nigdy wcześniej się mi to nie przydarzyło. Co teraz zrobić, ja tak panicznie boję się ciasnych przestrzeni. Moja mama zaczęła uderzać w metalowe drzwi i krzyczeć: „Ratunku, jesteśmy w windzie zatrzaśnięte” Ja nerwowo naciskałam dzwonek alarmu.

To był koszmar, złapałam za telefon i dzwonię do męża, byłam już na granicy płaczu, spanikowałam. Mówię mężowi, że winda stanęła, mąż mnie uspokaja, dobrze wie, że jestem panikarą. Mówi, że zaraz to zgłosi. W międzyczasie ktoś nas usłyszał i powiedział, że poszedł po pomoc. Po chwili przyszedł jakiś Pan, otworzył te zewnętrzne drzwi, po czym oznajmił, że nie da rady otworzyć tych drzwi od nas, bo widna stanęła między piętrami i one się zablokowały, mówi, że musi zadzwonić po pomoc. Zadzwonił, mają przyjechać za 15 – 20 minut, albo i dłużej. Nie mogłyśmy już wytrzymać, 15 minut to cała wieczność. Mnie zaczęło być już duszno. Pan, który stał przy windzie, powiedział nam, że dziś serwis naprawiał te windy, bo ktoś już rano się zatrzasnął, ale wtedy winda była na takim poziomie, że ludzi udało się wypuścić. Dodatkowo powiedział nam, że nigdy wcześniej nie stanęła tak jak teraz i jeszcze zażartował, że my przecieramy szlaki. Nam wcale nie było do śmiechu. Od razu pomyślałam, a jak to potrwa bardzo długo, jakby tego było mało, światło w środku co chwilę gasło. Jejku co nas podkusiło żeby jechać windą, trzeba było iść schodami, tym bardziej że obydwie boimy się wind. Dzwonię znów do męża, mówię mu, że jeszcze siedzimy, że ja chce wyjść. Nareszcie przyjechał serwis do windy. Upłynęło jakieś 25 minut, cała wieczność dla nas. Czekamy, nagle zgasło wszytko, ale winda nadal stoi, my czekamy…. I nareszcie drzwi się otworzyły, ale winda stoi za nisko, aby spokojnie wyjść. Pan serwisant mówi, że jeszcze musimy tam zostać on uruchomi windę i wtedy wyjdziemy. Ja nie mogłam już tam siedzieć. Wzięłam nasze torebki i rzeczy, wyrzuciłam do góry na podłogę. Powiedziałam, że ja stąd wychodzę teraz. Po schodach wchodził mężczyzna i zauważył co się dzieje, podbiegł i zapytał czy pomóc. Ja mówię, żeby pomógł nam wyjść, bo ja tam nie zostanę ani minuty dłużej. Podał mi ręce, ja się wspięłam i ten Pan mnie wyciągnął. Teraz czas na mamę, mama mówi, że nie da rady, więc życzliwy Pan wskoczył do windy i podsadził mamę, a ja ciągnęłam ją za ręce. Obie leżymy na podłodze. Podziękowałyśmy Panu za pomoc. Po czym ogarnął nas taki śmiech, nie mogłyśmy go opanować. Stwierdziłam, że nie, to nie dzieje się naprawdę. Wiem jedno, że nigdy w życiu nie wsiądę do windy i mama też. Poza strachem, po tym wydarzeniu została mi pamiątka w postaci zdartego kolana na lewej nodze i spuchniętej i posiniaczonej prawej nogi.

Zatrzaśnięte w szpitalnej windzie

Pomijając nasze przeżycia, uważam, że w takim miejscu jak szpital, winda powinna być w 100% sprawna. Jeżeli usterki zdarzają się często, to należałoby pomyśleć o nowym urządzeniu, a nie tylko naprawiać stare z marnym skutkiem. A co by było, gdyby w środku zatrzasnęła się osoba z klaustrofobią.  Nie ma w tym nic zabawnego, chociaż teraz się z tego śmiejemy. Takie sytuacje jak ta, nie powinny mieć miejsca, szczególnie w szpitalu. Ale cóż taki już jest Szpital Specjalistyczny w Puławach.

Winda naprawiona, ale na jak długo?

Dziś byłam w szpitalu, winda działa, jak zwykle trzeszczy, skrzypi, wydaje dziwne dźwięki, lecz ja już trzymałam się od niej z daleka. Już tam nigdy nie wsiądę, choćbym miała iść górę na czworaka.

A czy może ktoś z Was miał podobne doświadczenia z windą, a jeśli tak to co czuliście w tej sytuacji ?

Justa 2019

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
Zatrzaśnięte w szpitalnej windzie, 10.0 out of 10 based on 2 ratings