Wrażenia z pobytu w Krakowie

Ostatnie trzy dni spędziliśmy razem z moim narzeczonym w Krakowie. Już dawno planowaliśmy odwiedzić właśnie to miasto i wreszcie udało nam się zrealizować ten plan. Opowiem teraz wrażenia z wyjazdu.

SAMSUNG

Wrażenia z pobytu w Krakowie – Podróż

Jako środek transportu wybraliśmy pociąg, gdyż ja bardzo lubię jeździć właśnie pociągiem, jest zdecydowanie wygodniej niż busem. Jedyny minus to łazienka – standardowo brud, syf i aż odechciewa się korzystać. Po dojechaniu na miejsce wita nas duży dworzec, a zaraz obok dworca ogromna galeria handlowa (Galeria Krakowska). Jeżeli akurat zgłodnieliśmy nie ma problemu żeby coś zjeść praktycznie nie wychodząc jeszcze na miasto.

Nocleg w hotelu

Na miejsce noclegu wybraliśmy hotel Siesta, a dokładniej „Aparthotel Siesta” na ulicy Zyblikiewicza, która znajduje się bardzo blisko Rynku Głównego, dworca PKP i dość blisko Wawelu. Hotel ten znaleźliśmy oczywiście w Internecie przez co było taniej niż jakbyśmy standardowo wykupili w nim dobę. Naprawdę polecam zakupy grupowe. Co do samego hotelu – wszystko było ok, obsługa miła i pomocna, może sam nasz pokój nie był zbyt duży, ale na nocleg wystarczający. Ponad to był czysty i dobrze wyposażony, jedyna uwaga to brak lodówki, przydałaby się na zimne piwko ;). Łazienka również czysta, a woda w kranie prawie wrzątek także wszystko na plus. Również lokalizacja hotelu bardzo nam odpowiadała wszędzie, było blisko i można było dojść pieszo. Jeżeli bym miała kiedyś jeszcze przyjechać do Krakowa to z pewnością mogłabym wybrać ten hotel ponownie.

SAMSUNG

[ hana-code-insert ] ''Podrozuj' is not found

Jedzenie

Jeżeli chodzi o jedzenie w Krakowie to wybór jest ogromny. Co chwilę mijamy małe i duże knajpki, restauracje, bary, pizzerie, itp. Naprawdę jest w czym wybierać, chociaż wszystko zależy od zasobności naszego portfela. Ogólnie Kraków to bardzo drogie miasto i chcąc zjeść coś dobrego i taniego trzeba się nachodzić i dobrze poszukać. My przed wyjazdem kupiliśmy bon na 2 dowolne pizze i sok w pizzerii-restauracji Bazylia na ulicy Stradomskiej 13. Dzięki temu bonowi mieliśmy 50% taniej niż byśmy zapłacili normalnie. Była to dobra oferta. Pizza sama w sobie była ok, ale oczywiście jadłam lepsze. Pizze są wypiekane w piecu opalanym drewnem, były na bardzo cienkim cieście i ich brzegi były troszkę przypalone. Zawsze jedząc pizze wybieramy do nich sos czosnkowy, ten sos u nich nie zbyt przypominał czosnkowy raczej nie wyczuwałam tam czosnku. Ogólnie powiem tak, gdybyśmy musieli płacić za te pizze po normalnej cenie to uważam, że średnio warto. Jedyne plusy to takie że na pizze nie czekaliśmy zbyt długo, lokal przytulny a pizza bez rewelacji, ale zjadliwa 😉 (Jadłam lepsze, ale gorsze niestety też). Zaraz po przybyciu do Krakowa mieliśmy jeszcze trochę czasu zanim zameldowaliśmy się w hotelu, więc postanowiliśmy coś zjeść na późne śniadanie. Stwierdziliśmy, że pójdziemy na domowe pierogi. Wcześniej w Internecie znaleźliśmy „Królestwo Pierożka” opis, menu oraz ceny wyglądały zachęcająco, więc po przyjeździe się tam wybraliśmy. Mój narzeczony wybrał sobie pierogi z kapustą i grzybami, a ja postanowiłam spróbować fasolki po bretońsku. Oprócz pierogów mają też inne dania. I tak wszystko byłoby ok, gdyby nie pani, która nas obsługiwała. Kobieta totalnie zakręcona, gubiła się we wszystkim i nie wiedziała co mają w menu. Po długim czekaniu wreszcie mój ukochany dostaje pierogi, Ilość się zgadzała chociaż wielkością nie imponowały. Z pewnością te 10 sztuk dla mnie by wystarczyło, gdyż nie jem zbyt dużo, ale głodny by się nie najadł. Pierogi oprócz tego, że były dość małe to jeszcze do tego ledwo ciepłe. Spróbowałam jednego, jeżeli chodzi o smak były ok. Ale mój narzeczony zjadł już wszystkie pierogi, a ja nadal na swoją fasolkę się nie doczekałam. No to czekamy dalej… za jakiś czas owszem dostałam fasolkę, ale bez pieczywa, chociaż zamawiane było z pieczywem. W menu mają nawet napisane, że fasolka po bretońsku z pieczywem, mało tego na paragonie też było. Więc pytam grzecznie panią czy dostanę swoje pieczywo, a ona mi na to, że nie mają pieczywa i u nich nie podają nic z pieczywem. Mhm pomyślałam sobie nie będę się kłócił o głupie pieczywo, bo aż tak chamska nie jestem, chociaż mogłabym, ponieważ wprowadzają klienta w błąd. Po tym wszystkim od razu stwierdziliśmy, że drugi raz tam już nie pójdziemy, może i ceny mają niskie, jedzenie w miarę dobre, ale co mi po tym jak trzeba długo czekać, pani, która obsługuje jest nie zorientowana i do tego okłamuje się klienta. Szczerze nie polecam. Drugiego dnia wybraliśmy się do baru orientalnego „An Nam”. Ja zamówiłam sobie kurczaka na ostro, a narzeczony kurczaka w pięciu smakach. Jedzenie było bardzo dobre, nie czekaliśmy zbyt długo, ceny przystępne, a porcje spore można się najeść. Ogólnie pozytywnie.

SAMSUNG

[ hana-code-insert ] ''Najlepsze' is not found

Zwiedzanie

Jeżeli chodzi o samo zwiedzanie Krakowa to mi najbardziej zależało na tym, żeby zobaczyć Wawel i Dzwon Zygmunta. Wejście na sam Wawel jest bezpłatne, ale jeżeli już chcemy zobaczyć coś więcej trzeba płacić 😉 Kupiliśmy bilet za 12 zł za osobę, dzięki temu zobaczyliśmy Dzwon Zygmunta, Groby Królewskie, oraz Muzeum Katedralne. Wejście do samej Katedry na Wawelu jest bezpłatne. Oprócz tego byliśmy też w Smoczej Jamie, wejście kosztuje 3 zł/os. Oczywiście będąc już przy Dzwonie Zygmunta obowiązkowo musieliśmy dotknąć serca dzwonu, zgodnie z tradycją ;). Muszę przyznać, że dzwon robi wrażenie. Następnie zeszliśmy do grobów królewskich. Tam mieliśmy okazje zobaczyć groby wszystkich zasłużonych Polaków, przede wszystkich królów oraz oczywiście grobowiec prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego żony. Po wyjściu z Katedry udaliśmy się do Muzeum Katedralnego, jednak tam najmniej nam się podobało. Smocza Jama była już jednak fajna, samo schodzenie do niej krętymi schodami jest super, ma się wrażenie, że się idzie i idzie i nie ma wyjścia. Po dojściu na miejsce jest fajnie ciemno i zimno :)Wychodzi się z jamy za plecami słynnego pomnika smoka wawelskiego. Na koniec obowiązkowo fotka ze smokiem ;). Na Wawelu tyle zobaczyliśmy, do komnat zamku nie chcieliśmy wchodzić. Jeżeli chodzi o Rynek Główny to jest to miejsce tętniące życiem, dookoła mnóstwo knajpek i restauracji, tłumy turystów, większość z zagranicy. Kościół Mariacki na rynku jest piękny i ogromny. Oczywiście musieliśmy usłyszeć na żywo hejnał grany z wieży mariackiej. Oprócz tego odwiedziliśmy sukiennice, w których można się zaopatrzyć w różne pamiątki z Krakowa. No i oczywiście jedna z większych atrakcji, która mi się podobała – gołębie. Jest ich na rynku całe mnóstwo i tylko czekają, aż rzuci im się jedzenie. Normalnie jedzą z ręki i wcale się nie boją ludzi. Ponieważ ja uwielbiam zwierzęta mogłabym siedzieć na rynku godzinami i karmić gołębie. Podsumowując Kraków jest to bardzo ładne miasto, warte odwiedzenia. Cieszę się, że udało nam się wreszcie tam wybrać. Jednak na zwiedzenie i zobaczenie wszystkiego te trzy dni, które mieliśmy to zdecydowanie za mało. Z pewnością kiedyś tam wrócimy na dłużej 🙂 Polecam odwiedzenie Krakowa.

Justa 2013

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
Wrażenia z pobytu w Krakowie, 10.0 out of 10 based on 2 ratings

Podziel się:

Komentarz

komentarz