Polskie Wampiry – część III

Nadszedł czas na kolejną, już III część o „polskich wampirach”, zapraszam do lektury…

Tutaj znajdziesz najlepsze oferty wyjazdów wakacyjnych z biurem podróży.

Henryk Moruś był seryjnym mordercą, który na kartach historii zapisał się w szczególny sposób, był bowiem ostatnią osobą skazaną na karę śmierci w Polsce. Henryk Moruś zabił 7 osób, za co w 1993 roku został skazany na karę śmierci, jednak wyrok ten nigdy nie został wykonany…

Moruś urodził się w 1943 roku w Sulejowie. Był jedynakiem, jego matka miała problemy natury psychicznej, a ojciec był bardzo wymagający i rygorystyczny. W szkole nie był dobrym uczniem, wolał raczej wagarować niż uczyć się. Henryk M. miał żonę i trzech synów. Nigdy im się nie przelewało, ciągle brakowało pieniędzy. Moruś zaczął kraść, ale niestety nie tylko…

Pierwsze Morderstwo

Był marzec 1986 roku, 19 – letnia wówczas Teresa G. wracała wieczorem do domu. Będąc tuż pod drzwiami swojego domu została trafiona strzałem w głowę z karabinku sportowego Brno ZKM469, kal. 5,6 mm.

Ciało kobiety znalazł jej mąż, który wracał z pracy, natychmiast powiadomił milicję. Zauważył też, że z domu zniknęły kosztowności. Więc mógł to być napad na tle rabunkowym. Niestety działania milicji nie przyniosły efektów – sprawcy nie wykryto, śledztwo umorzono. Morderca zaś ucichł na kilka lat, żeby w 1992 roku znów zaatakować…

Był 14 stycznia 1992 roku, 60 – letnia Henryka M. jak co dzień przyszła do pracy. Była właścicielką małego sklepiku w Piotrkowie Trybunalskim, nie wiedziała, że będzie to jej ostatni dzień życia. Do sklepu wszedł Henryk M. strzelił do kobiety z bliskiej odległości, po czym okradł ją i uciekł niezauważony z miejsca zdarzenia.

Nocą z 11 na 12 czerwca 1992 roku, Zdzisława i Mieczysław – małżeństwo z Sulejowa już spało. Nieświadomi, że są obserwowani przez seryjnego mordercę. Moruś obserwował ich, czekał na odpowiedni moment, po czym włamał się do domu ofiar. Zakradł się do sypialni i oboje zamordował. Pierwszą ofiarą padł mąż, po strzale kobieta obudziła się i chciała się jeszcze bronić, lecz nie miała szans…morderca wystrzelił po raz drugi. Zamordował bez skrupułów obydwoje małżonków, najgorsze jest to, że kobieta była w trzecim miesiącu ciąży. Potem nie patrząc na nic morderca ograbił całe mieszkanie – zabrał biżuterię i pieniądze.

Po tej okrutnej zbrodni wśród mieszkańców Piotrkowa i okolic zaczął panować strach, ludzie obawiali się o własne życie, nikt nie wiedział, gdzie może jeszcze zaatakować złodziej-morderca. Policja natomiast wiedziała, że musi go schwytać jak najszybciej, gdyż zbrodni może być więcej…

Długo nie trzeba było czekać, jeszcze w tym samym miesiącu Moruś zaatakuje dwukrotnie. Pierwszą ofiarą padła kierowca z Czarnocina, który handlował cementem, a następnie emeryt z Ciechomina. Wszystkie ofiary okradł.

Aresztowanie

W ręce policji wpadł właściwie przez przypadek, po drobnej kradzieży pobrano od niego odciski palców i dzięki temu wyszło na jaw, że zabił tyle osób. Początkowo przyznał się do wszystkich zbrodni, jednak na rozprawie wszystkiego się wyparł. Twierdził, że to nie on dokonał tych wszystkich zabójstw, na rozprawie w sądzie nie okazywał skruchy, nie odzywał się, próbował udowodnić, że jest chory psychicznie. Jednak biegli sądowi uznali go za człowieka poczytalnego. Dowodów zbrodni było wystarczająco dużo, aby go skazać.

Ostatecznie Sąd Wojewódzki w Piotrkowie Trybunalskim w 1993 roku, uznał go za winnego i skazał na karę śmierci, utrzymał ten wyrok w mocy po apelacji w 1995 roku. Henryk Moruś był ostatnią osobą skazaną w Polsce na karę śmierci. Jednak w tym czasie w Polsce obowiązywało już moratorium na wykonywanie kary śmierci.

Co to oznaczało w praktyce? Oznaczało to, że karę śmierci można było orzekać, zgodnie z kodeksem, jednak nie można jej było wykonywać. Moratorium dotyczyło jedynie okresowego wykonywania kary śmierci.

Jednak w roku 1998 ostatecznie zniesiono karę śmierci. Nowy Kodeks Karny z 1997 roku ¹, który wszedł w życie w 1998 roku przewiduje karę dożywotniego pozbawienia wolności, jako karę najwyższą. Tym samym Morusiowi zamieniono karę śmierci na karę dożywotniego pozbawienia wolności, z możliwością przedterminowego zwolnienia po upływie 25 lat.

W roku 2008 Moruś napisał do Prezydenta Lecha Kaczyńskiego prośbę o ułaskawienie. Tłumaczył, że się zmienił, że jest już innym człowiekiem, został świadkiem Jehowy, twierdził, że doznał przemiany duchowej. Żałował swoich czynów. Kancelaria Prezydenta jednak odmówiła, nie wierząc w przemianę tego człowieka.

Jak pokazuje historia, mordercy zmieniają się bardzo rzadko. Otrzymanie drugiej szansy to dużo więcej niż otrzymały ich ofiary.

Henryk Moruś, gdyby żył wyszedłby w 2017 roku na wolność, jednak 18 sierpnia 2013 roku zmarł w szpitalu Zakładu Karnego w Czarnem, miał wtedy 70 lat.

¹ Dz. U. 1997 nr 88, poz. 553

Justa 2019

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
Polskie Wampiry - część III, 10.0 out of 10 based on 2 ratings
Tutaj znajdziesz najlepsze oferty wyjazdów wakacyjnych z biurem podróży.