Leczenie pijawkami – hirudoterapia cz. II

W dzisiejszym krótkim wpisie przedstawię kilka nowych fotek z zabiegu, jak i po zabiegu. Zapraszam, jeśli się nie boicie okropnego widoku 😉

Leczenie pijawkami – hirudoterapia cz. II

Tak więc za mężem już 3 sesje z pijawkami, podczas pierwszej miał przyłożone 4 pijawki, podczas drugiej było ich już 6, były przykładane na plecach, na wysokości nerek, bo właśnie o zdrowe nerki nam chodzi…,ale nie tylko :). Liczymy na to, że pijaweczki pomogą na nadciśnienie oraz ogólnie wzmocnią organizm.

Podczas trzeciego zabiegu również było przyłożone 6 sztuk pijawek, lecz tym razem przyssały się na brzuchu, wzmacniały wątrobę ;). Poniżej znajdziecie kilka fotek z trzeciego zabiegu. Tym razem krew lała się strumieniami, ale to normalne. W końcu pijawki posiadają i wstrzykują najsilniejszy związek przeciwzakrzepowy. Zdjęcia może wyglądają strasznie, ale co tam…ważne żeby działało 😉

Samopoczucie po pijawkach

Jeżeli chodzi o poprawę wyników badań, to jeszcze nie robiliśmy nowych, gdyż uważam, że jest jeszcze za wcześnie. Na wszytko potrzeba czasu, więc zapewne jeszcze kilka pijawkowych zabiegów przed mężem. Jednak jego samopoczucie po pijawkach jest bardzo dobre. Pomimo tego, że pijawki wypijają trochę krwi, mąż nie czuje się po nich osłabiony, wręcz przeciwnie. Ja osobiście jestem przekonana o ich skuteczności. Być może sam zabieg nie należy do przyjemnych, lecz czasem warto pokonać strach i obrzydzenie przed tymi małymi „robaczkami”, bo czego się nie robi dla zdrowia.

Przed nami kolejna wizyta już jutro, kolejny wpis na temat pijawek z pewnością się pojawi, ale już po najnowszych wynikach badań. Zapraszam do oglądania zdjęć. Nie jest to takie straszne na jakie wygląda. Te robaczki można nawet polubić 😉 Mnie nie obrzydzają tak jak innych 😉

Justa 2019

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
Leczenie pijawkami - hirudoterapia cz. II, 10.0 out of 10 based on 2 ratings